Z wielkim bólem głowy podniosłem się z cieplutkiego, wygodnego łóżka.
Noc nieprzespana to inaczej wkurzony Baekhyun. Po co ja całą noc myślałem jak z powrotem udobruchać Chanyeol'a nie wiem. Tak samo solidnie nie mam pojęcia, dlaczego męczą mnie wyrzuty sumienia.
Yeol męczy mnie, ja Hanę, Hana Lay'a on natomiast mojego kota, a ta bestia tak samo jak jej znalazca mnie. Wszyscy męczcie biednego Bakusia, a co tam.
Jestem dręczony przez kota...jak to dziwnie brzmi.
Po drodze do łazienki chwyciłem rurki i jakiś T-shirt.
- Miau! - usłyszałem za plecami.
Odwróciłem się do kota z chęcią mordu w oczach.
- Czego?
Jeszcze raz mruknął i zniknął w salonie.
- Mam nawiedzonego kota.
W łazience zamknąłem za sobą drzwi, tak na wszelki wypadek jakby Kimi chciała mi coś zrobić...nożem.
Kilka minut później ubrany, wypucowany oraz zwarty do pracy, zawlokłem się do kuchni. Kot siedział na blacie i bawił się szufladą, w której trzymałem...o zgrozo noże!
Z piskiem podbiegłem do niej i zwaliłem z blatu potwora.Chwyciłem miotłę i zacząłem nią wypędzać bestie z czarnego grodu - śmietnika.
Po wygonieniu Kimi zrobiłem sobie chrupki z mlekiem i na stojąco w pośpiechu zabrałem się za jedzenie. Kilka chwil potem pustą miskę "wrzuciłem" do zlewu i wybiegłem z domu prosto do pracy. Na początek wakacji same dobre wiadomości. Nic tylko szczerzyć się jak głupi do sera ze swojego przeogromnego "szczęścia".
Lay pracował zazwyczaj od 08:00 do 12:00, kolejno była Hana do 16:00 a następnie ja do 20:00. Tak się wymienialiśmy, teraz to haruję jak wół od rana do wieczora. Zero wsparcia.
Noc nieprzespana to inaczej wkurzony Baekhyun. Po co ja całą noc myślałem jak z powrotem udobruchać Chanyeol'a nie wiem. Tak samo solidnie nie mam pojęcia, dlaczego męczą mnie wyrzuty sumienia.
Yeol męczy mnie, ja Hanę, Hana Lay'a on natomiast mojego kota, a ta bestia tak samo jak jej znalazca mnie. Wszyscy męczcie biednego Bakusia, a co tam.
Jestem dręczony przez kota...jak to dziwnie brzmi.
Po drodze do łazienki chwyciłem rurki i jakiś T-shirt.
- Miau! - usłyszałem za plecami.
Odwróciłem się do kota z chęcią mordu w oczach.
- Czego?
Jeszcze raz mruknął i zniknął w salonie.
- Mam nawiedzonego kota.
W łazience zamknąłem za sobą drzwi, tak na wszelki wypadek jakby Kimi chciała mi coś zrobić...nożem.
Kilka minut później ubrany, wypucowany oraz zwarty do pracy, zawlokłem się do kuchni. Kot siedział na blacie i bawił się szufladą, w której trzymałem...o zgrozo noże!
Z piskiem podbiegłem do niej i zwaliłem z blatu potwora.Chwyciłem miotłę i zacząłem nią wypędzać bestie z czarnego grodu - śmietnika.
Po wygonieniu Kimi zrobiłem sobie chrupki z mlekiem i na stojąco w pośpiechu zabrałem się za jedzenie. Kilka chwil potem pustą miskę "wrzuciłem" do zlewu i wybiegłem z domu prosto do pracy. Na początek wakacji same dobre wiadomości. Nic tylko szczerzyć się jak głupi do sera ze swojego przeogromnego "szczęścia".
Lay pracował zazwyczaj od 08:00 do 12:00, kolejno była Hana do 16:00 a następnie ja do 20:00. Tak się wymienialiśmy, teraz to haruję jak wół od rana do wieczora. Zero wsparcia.
♦♦♦
W sklepie jak przez mgłę wykonywałem wszystkie czynności. Cały czas moją głowę zawracały myśli z Chanyeol'em w roli głównej. Co on teraz robi? Zazwyczaj kiedy się kłóciliśmy, bądź lekko sprzeczaliśmy dzwonił wieczorem. No najpóźniej następnego dnia rano. Może tym razem przesadziłem? Powinienem pomóc mu z tą dziewczyną. On tyle razy pomagał mi...tsa tylko te moje problemy były głównie z jego powodu. Sam mnie w coś w robił a potem nic dziwnego, że pomagał. Musiał.
NIE! Dobrze, że mu nie pomogłem, z drugiej strony jakby sam się przejechał na tym złym wyborze to zrozumiałby, że to była jedna wielka pomyłka. Choć jakby ona mu nie podpadła albo on wielce zaślepiony jej "pięknem" nie zauważył tego to zanim bym się obejrzał braliby ślub, bo ona złapała go na dziecko w dodatku nie jego. Nawet nie dostałbym zaproszenie na to wesele.
Jak już ten wielkolud nie chce mnie znać, to niech przynajmniej zabierze tego kota mi z domu.
- Hejo Baekhyun!
Ocknąłem się z zamyślania i spojrzałem na osobę zbliżającą się.
-Zbawicielu! - krzyknąłem i niemal wyskoczyłem zza lady.
- Co?!
- Laaaay! Wracaj do roboty! Ja się wykończę!
Chłopak jak zwykle późny zapłon.
- Ale co?
- Hana skręciła, więc muszę pracować za wszystkich.
- Niestety Hyunnie, mam jeszcze tydzień wolnego a już powiedziałem rodzicom, że ich odwiedzę.
CZEMU TEN ŚWIAT MNIE TAK NIE LUBI?!
NIE! Dobrze, że mu nie pomogłem, z drugiej strony jakby sam się przejechał na tym złym wyborze to zrozumiałby, że to była jedna wielka pomyłka. Choć jakby ona mu nie podpadła albo on wielce zaślepiony jej "pięknem" nie zauważył tego to zanim bym się obejrzał braliby ślub, bo ona złapała go na dziecko w dodatku nie jego. Nawet nie dostałbym zaproszenie na to wesele.
Jak już ten wielkolud nie chce mnie znać, to niech przynajmniej zabierze tego kota mi z domu.
- Hejo Baekhyun!
Ocknąłem się z zamyślania i spojrzałem na osobę zbliżającą się.
-Zbawicielu! - krzyknąłem i niemal wyskoczyłem zza lady.
- Co?!
- Laaaay! Wracaj do roboty! Ja się wykończę!
Chłopak jak zwykle późny zapłon.
- Ale co?
- Hana skręciła, więc muszę pracować za wszystkich.
- Niestety Hyunnie, mam jeszcze tydzień wolnego a już powiedziałem rodzicom, że ich odwiedzę.
CZEMU TEN ŚWIAT MNIE TAK NIE LUBI?!
- No wiesz jakbym mógł to wróciłbym, ale sam wiesz jacy są moi rodzice - sprostował widząc moją minę.
Zostaje mi tylko wytrwać jakoś ten tydzień i modlić się, by nic gorszego nie miało miejsca.
Lay został jeszcze chwilę. Nie było klientów, więc mogliśmy spokojnie porozmawiać. Zamówiliśmy pizzę i zjedliśmy ją na zapleczu. Opowiedziałem mu o sprzeczce z Chanyeol'em. Unicorn stwierdził, że w sumie to dobrze, że nie chciałem maczać w tym palców i jeżeli temu wielkoludowi zależy to da sobie radę. Może w ciągu tego tygodnia nie będzie tak źle? Biorąc pod uwagę te zero ludzi na sklepie. Ta Baekhyun pocieszaj się, jutro pewnie będą urodziny jakiegoś bachora i cała ludność wkroczy tu za solenizantem niosącym w ręku kupon, obniżający cenę o połowę każdego komiksu. Ja powiadam tak będzie.
Po godzinie siedzenia z moją osobą Lay wrócił do domu, a ja patrząc na zegarek byłem nawet mile zaskoczony godzina 20:00. Pora wracać do domu i znów zmagać się z bestią. Aż mnie psychika boli.
Zamknąłem sklep i jasnymi ulicami wróciłem do mieszkania.
Zostaje mi tylko wytrwać jakoś ten tydzień i modlić się, by nic gorszego nie miało miejsca.
Lay został jeszcze chwilę. Nie było klientów, więc mogliśmy spokojnie porozmawiać. Zamówiliśmy pizzę i zjedliśmy ją na zapleczu. Opowiedziałem mu o sprzeczce z Chanyeol'em. Unicorn stwierdził, że w sumie to dobrze, że nie chciałem maczać w tym palców i jeżeli temu wielkoludowi zależy to da sobie radę. Może w ciągu tego tygodnia nie będzie tak źle? Biorąc pod uwagę te zero ludzi na sklepie. Ta Baekhyun pocieszaj się, jutro pewnie będą urodziny jakiegoś bachora i cała ludność wkroczy tu za solenizantem niosącym w ręku kupon, obniżający cenę o połowę każdego komiksu. Ja powiadam tak będzie.
Po godzinie siedzenia z moją osobą Lay wrócił do domu, a ja patrząc na zegarek byłem nawet mile zaskoczony godzina 20:00. Pora wracać do domu i znów zmagać się z bestią. Aż mnie psychika boli.
Zamknąłem sklep i jasnymi ulicami wróciłem do mieszkania.

Ależ on tego kotka nie lubi xD Ja tam kotki lubię.
OdpowiedzUsuńEj ty mi tylko nie mów, że on mu pomoże z tą lafiryndą..
Też lubię kotki xD Dziękuję bardzo za komentarze! ;D
Usuń