Siedziałem na plastikowym
krzesełku
na balkonie.
Księżyc
w pełni świecił bardzo mocno rozświetlając okolice. Na
ulicach nie jeździły już samochody. Nie było słychać nic tylko cichą melodię, którą sam grałem. Trzymałem gitarę w rękach i grałem melodię, która towarzyszyła mi odkąd byłem mały.
Dźwięki gitary czy
jakiegokolwiek instrumentu zawsze mnie uspokajały. Koiły moje zszargane nerwy zastępując je tak bardzo
upragnioną ciszą i spokojem.Codzienne zmartwienia znikały, a ja w końcu czułem się wolny.
Kiedy skończyłem grać i podniosłem się z siedzenia poczułem dziwny skurcz w żołądku. Następnie ogromny ból w klatce piersiowej zmusił mnie do
ponownego zajęcia miejsca na krześle.
Skurczyłem
się z
bólu próbując złapać powietrze. Na marne.
Diametralnie zrobiło mi się jasno przed oczami. Owa biel była przerażająca, lecz nic nie
mogłem
z nią
zrobić.
Ucisk w klatce z każdą chwilą się nasilał. Czułem jakby coś wysadzało mi płuca od środka.
Ni stąd
ni zowąd
ból zaczął zanikać. Chciałem wstać i wrócić do mieszkania, ale byłem zbyt obolały i roztrzęsiony. Zakręciło mi się w głowie i straciłem przytomność.
Teraz była tylko ciemność...
Teraz była tylko ciemność...
OMO ^^ Pisz to szybko pisz , pisz ,pisz *.*
OdpowiedzUsuńOmnomnom *.*
OdpowiedzUsuńAle, że co mu jest?!
Nie mam pojęcia kto to, ale już chcę wiedzieć co mu się stało!
I co będzie dalej, rzecz jasna ;3